W mojej rodzinie to ja zawsze byłam ta mała, słaba, chorowita. Teraz już nie jestem mała, ale dalej łapie choróbska, na szczęście tylko grypowe, za to od stycznia już trzy razy byłam chora.
Zaliczyłam kupe chorób, poczynając od górnych dró
g oddechowych (łącznie z zapaleniami uszu) poprzez anemię (hemogl. na poziomie 7,3), aż do tętniaka na nerce kończąc.
Siostra była ta zdrowa, nawet kataru nie miewała. Teraz okazało się, że ma raka piersi. Bardzo to przeżywam, chociaż prognozy są raczej optymistyczne - guz usunięto (nie całą pierś), teraz najcięższa część terapii -
chemia. Pote
m radioterapia.
Patchwork miała obiecany już dawno, ale cały czas coś było ważniejszego w szyciu. Teraz postanowiłam, że wreszcie uszyję. Za motyw przewodni wybrałam serca. C

zęść z nich jest już w galerii.
Od Lilki dostałam wcześniej dwa, które są w galerii, teraz jeszcze jedno.





Dorota ze Świdnicy powyszywała "sercowe cytaty, które też znajdą się na kołdrze.
A moja córka Agata produkuje wyszywane serca taśmowo.